Postanowiłam trochę zmienić wystrój bloga :) Może i jest nadal ciemne tło, ale przedstawia ono zupełnie co innego. FC Barcelona, to ostatnio jedyna rzecz o której myślę i mówię. Koleżanki skarżą się, ze co dopiero skończył się sezon skoków narciarskich, a ja już zaczęłam gadać o nożnej :)
Dziś półfinał Ligi Mistrzów. Dwie drużyny: Real Madryt vs FC Barcelona. Z całego serca kibicuje Barcy, mimo iż ośmiornica Iker typuje Real jako zwycięzce dzisiejszego spotkania.
Ostatnio w internecie znalazłam bardzo fajne video, które pokazuje różne sceny z życia klubu itp. :) Musze przyznać, ze trochę się wzruszyłam, gdy to oglądałam. Może to przez ta muzykę? Bardzo dopasowana :)
No Risk No Fun
W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.
środa, 27 kwietnia 2011
sobota, 23 kwietnia 2011
Wesołych Świąt!
dziś do kościoła poszłam w bardzo dobrym humorze :) słoneczko świeciło mocno i mogłam włożyć sukienkę. w ogóle nie czuję tych świąt, bożonarodzeniowych tez nie czułam. czasy się zmieniają i święta nabierają całkiem innego znaczenia. dzieci zamiast pomagać rodzicom w przygotowywaniach, siedzą przed komputerem. nie chce już tego komentować, bo w sumie ze mnie tez jeszcze jest dziecko ;)
życzę wam spokojnych i spędzonych w gronie rodzinnym świąt :)
życzę wam spokojnych i spędzonych w gronie rodzinnym świąt :)
czwartek, 21 kwietnia 2011
Real z Pucharem Króla!
Drugie Gran Derbi dla Realu, co oznacza, że Puchar Króla wędruje na Santiago Bernabeu. Po 103 minutach zaciętej walki i jednym nieuznanym golu dla Barcelony Cristiano Ronaldo w końcu zdołał wprowadzić swoją drużynę na szczyt
nic dodać, nic ująć :)
środa, 20 kwietnia 2011
Wycieczka- Austria i Słowacja :)
jak już pisałam- miałam przyjemność uczestniczyć w wycieczce do Austrii, a potem na krótko, bo tylko jeden dzień do Słowacji. jestem bardzo zadowolona szczęśliwa. spędziliśmy tam bardzo miło czas i ciesze się, ze koleżanki namówiły mnie, abym pojechała ;) Austria to bardzo piękny kraj. zakochałam się w nim i chciałabym kiedyś tam wrócić. tamtejsi mieszkańcy różnią się od Polaków i to bardzo. może te różnice nie są, jakoś bardzo widoczne, ale gdy przejdziesz wieczorem po uliczkach małego miasteczka, takiego jak np. Gawenstein <tam mieszkaliśmy> to z łatwością je zauważysz. ludzie są bardzo kulturalni, na każdym kroku mówią sobie "szczęść Boże" <oczywiście po niemiecku>, wszyscy się tam znają, nie ma tak zwanych 'dresów', to znaczy na pewno są, ale nie zachowują się tak jak w Polsce. w Gawenstein jest cmentarz, i gdy przechodziliśmy koło niego, zaciekawił nas pewien szczegół. przy wejściu na haczykach były zawieszone konewki, dla tych którzy przyszli i chcieli podlać kwiaty na grobach swoich bliskich. potem zobaczyliśmy kran i ręcznik powieszony nad nim. niby dla nich to normalne, ale dla nas to było coś nowego. ktoś rzucił aluzja w stylu "w Polsce na pewno by już dawno to ukradli" i troszkę się z ta osoba zgadzam..
ogólnie to chyba najbardziej podobało mi się w ogrodach cesarskich i praterze. to wesołe miasteczko, to coś świetnego! można miło spędzić czas i się zabawić :) ok, to ja już nie przynudzam i dodaję parę zdjęć z Austrii i Bratysławy :)
ogólnie to chyba najbardziej podobało mi się w ogrodach cesarskich i praterze. to wesołe miasteczko, to coś świetnego! można miło spędzić czas i się zabawić :) ok, to ja już nie przynudzam i dodaję parę zdjęć z Austrii i Bratysławy :)
Stoję tam z boku i oglądam zdjęcia z Paulina c:
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
nareszcie troszeczkę wolnego czasu.
dziś lekcje skończyliśmy o 12. dość szybko, ale i tak to były męczące lekcje. klasa ma wolne do piątku, a my do niedzieli, bo wycieczka. :) sprawdzian z geografii był okropny. 14 zadań i tylko 40 minut na rozwiązanie wszystkiego. oczywiście nie zdążyłam wszystkiego zrobić, ale jestem dobrej myśli. mam nadzieję, że będzie 4.
teraz nic nie będę pisać. zrobię to, gdy wrócimy z Austrii :)
do napisania!
teraz nic nie będę pisać. zrobię to, gdy wrócimy z Austrii :)
do napisania!
piątek, 8 kwietnia 2011
6 dni
sześć dni pozostało do szkolnej wycieczki do Austrii w której będę uczestniczyć :) nie mogę się doczekać, zwłaszcza, że wczoraj odbyło się spotkanie organizacyjne i wiemy już dokładnie co będziemy robić. wyjeżdżamy w czwartek o 23. będziemy jechać autobusem 55osobowym i każdy będzie miał dwa siedzenia do dyspozycji, gdyż jedzie nas tylko trzydzieści osób :) cały piątek spędzimy w Wiedniu, a tam zwiedzimy stare miasto. soboty już nie chce opisywać. zrobię to, gdy wrócimy i wstawię zdjęcia, które mam nadzieję, że zrobię aparatem cyfrowym, którego jak na razie nie posiadam. może uda się przekonać tatę na zakup :) dziś był ciężki dzień. z resztą jak każde ostatnio. dostałam piąteczkę z biologii za prace na lekcji i 4 z matematyki z kartkówki. na WOS-ie pani pytała, ale na szczęście mnie ominęła. na w-fie nie ćwiczyłam. nie wiem czemu, po prostu nie chciało mi się, strasznie bolała mnie głowa i brzuch. ostatnio zaczęłam słuchać polskiej muzyki. tak o. dlaczego? przecież zawsze bardziej lubiłam zagraniczną. może zaczęłam dostrzegać plusy właśnie polskiej muzyki? oczywiście nie tej teraźniejszej, ale tej z przed dwudziestu-piętnastu lat.
Lombard- Przeżyj to sam
Lady Punk- Zawsze tam gdzie Ty
Wilki- Bohema
Lombard- Przeżyj to sam
Lady Punk- Zawsze tam gdzie Ty
Wilki- Bohema
wtorek, 5 kwietnia 2011
wycieczka- Kraków
całkiem fajna wycieczka, pomijając oczywiście niektóre szczegóły :) wyjechaliśmy z pod szkoły tak o 7.40, gdyż pani oczywiście się spóźniła. a podobno to my zawsze to robimy. podróż autokarem minęła dość szybko. ja głównie słuchałam muzyki i rozmawiałam z Martyną. po przyjeździe do Krakowa autobus miał chyba małą awarię, ale szybko ja usunęli :) na początku poszliśmy do domu Jana Matejki muszę przyznać, ze było to dość ciekawe. spędziliśmy tak około dwie godziny słuchając głównie o obrazie pt "Bitwa pod Grunwaldem". potem spędziliśmy ponad trzy godziny w Galerii Krakowskiej. chodziliśmy po sklepach, bawiliśmy się windą, przymierzałyśmy ubrania :) wpadła mi w oko bardzo ładna sukienka, ale niestety nie miałam na tyle pieniędzy przy sobie aby ją kupić.
o 15 byliśmy już pod teatrem Bagatela, ale okazało się, ze mamy jeszcze pół godziny, więc pani pozwoliła nam na jeszcze trochę wolnego czasu. niespodziewanie złapał nas deszcz, ale nie deszczyk, tylko silna ulewa: :) spektakl bardzo, ale to bardzo nam się podobał był śmieszny, no i my- widzowie mogliśmy w jakiś tam sposób brać w nim udział. aż brzuch nie rozbolał od śmiechu xd nie chce już więcej opisywać, bo w sumie nie ma po co. to był miły, a zarazem meczący dzień, a przede mną jeszcze zadanie z angielskiego i fizyki..
o 15 byliśmy już pod teatrem Bagatela, ale okazało się, ze mamy jeszcze pół godziny, więc pani pozwoliła nam na jeszcze trochę wolnego czasu. niespodziewanie złapał nas deszcz, ale nie deszczyk, tylko silna ulewa: :) spektakl bardzo, ale to bardzo nam się podobał był śmieszny, no i my- widzowie mogliśmy w jakiś tam sposób brać w nim udział. aż brzuch nie rozbolał od śmiechu xd nie chce już więcej opisywać, bo w sumie nie ma po co. to był miły, a zarazem meczący dzień, a przede mną jeszcze zadanie z angielskiego i fizyki..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









