wstałam sobie po 7 i poszłam na 8 do kościoła. prawie tam zasypiałam, bo w nocy słuchałam muzyki do pierwszej. masakra. po kościele szybko zjadłyśmy z Klaudią śniadanie i czekałyśmy na Heńka, bo miał nas zawieść do Krakowa. jechaliśmy tak z półtorej godziny i gdzieś koło 11 byliśmy na miejscu. tata pojechał z nami do krakowskiej i spędziliśmy tam tak około 3 godziny. kupiłam sobie czarne trampki-conversy i sukienkę w h&m.
ta sukienka :3 no i chciałam jeszcze taki fajny kapelusz jakby słomiany, ale tata się nie zgodził. może na wakacje go przekonam.

Piękna sukienka! I tło bloga jak najbardziej na plus, tak przy okazji :D
OdpowiedzUsuń